Galeria ul. Piwna

Miłosz Piotrowski "Złoty podział odcinka i liczba PHI" - wywiad z autorem (2)

Rozmowa Marii Jędrzejczyk z dr Miłoszem Piotrowskim z okazji Wystawy Złoty podział odcinka i liczba "PHI" w Galerii ZPAP w Gdańsku przy Piwnej 67/68 w dniach 26.05-14.06.2020 r.

 MJ: Czy tytuł Pana wystawy mówi nam o tym, że jako dydaktyk prezentując swoje prace chce Pan nam przekazać coś ważnego? Jeżeli tak to na czym ma polegać Pana przekaz?

 MP: To bardzo dobre pytanie. Zawsze bardzo się cieszę gdy widzę ludzi, którzy zbierają się z  okazji wystawy sztuki. Myślę, że to jest bardzo wysublimowane, cenne audytorium i że jest to ogromny potencjał. Ci ludzie zebrani w jednym miejscu są jak garść prochu, który może się zapalić od jednej iskry lub jak  zaczyn drożdży w małym kubeczku, który może spowodować  urośniecie wielkiego bochna chleba. Jednocześnie ci ludzie są na tyle wrażliwi na drugiego człowieka i taktowni, że energia, która posiadają nie wybucha - tylko napełnia salę wystawową i delikatnie się rozpływa. Zawsze potem jest mi szkoda, że taki wspaniały potencjał - jakby się zmarnował. 

.Chce mi się  krzyczeć: Ludzie! Zobaczcie! Zebraliśmy się !   -  tak ciężko jest dziś się zebrać - nie zmarnujmy tego. Porozmawiajmy o czymś naprawdę ważnym, o czymś  co jest w życiu najważniejsze! Na przykład ostatnio, w towarzyskiej rozmowie, zwierzyłem się pewnej osobie z moich problemów, a ona mi na to, że to są głupoty, bo mamy efekt cieplarniany, zmiany klimatyczne i trzeba ratować nasza planetę. I to jest prawda. Właściwie większość naszych problemów sprowadza się do tego, że ludzie nie żyją w zgodzie z przyrodą i porządkiem w mikro i makro kosmosie lecz w konflikcie z nimi. Ale jak to zrobić, żeby to zmienić i jednak żyć w zgodzie z porządkiem przyrody? Trzeba najpierw ten porządek poznać! A tu - niespodzianka! Cała przyroda jest uporządkowana według złotego podziału odcinka i liczby "Phi". Na początku ze wstydem jako dojrzały artysta stwierdziłem, że nic o tym nie wiem więc zacząłem badać.  A teraz chcę podzielić się z innymi ta wiedzą i radością z tej wiedzy.

 MJ: Czy Pana studenci, już wcześniej, przed kontaktem z Panem, posiadali wiedzę o "złotym podziale" odcinka, czy też dopiero dzięki Panu dowiedzieli się o tym, że tajemnica piękna zaklęta jest w naturze? Mam na myśli stopień przygotowania do studiów na etapie szkoły średniej.

 MP: Widzę, że zdaje Pani bardzo dojrzałe i śmiałe pytania. Po prostu nie lubi Pani rozmawiać o byle czym. Nie wszyscy chcą publicznie wypowiadać się o systemie edukacji w Polsce - bo to trochę niepoprawne towarzysko i niepolityczne. Ale ma Pani rację - trzeba o tym rozmawiać i to głośno. To jest właśnie część demokracji. Jako społeczeństwo musimy artykułować nasze potrzeby i oczekiwania, aby władza administracyjna wiedziała, że powinna dopasować się do nas, a nie odwrotnie, bo my sami wiemy, czego chcemy. Jeśli chodzi o przygotowanie młodzieży do studiów w szkołach średnich, to trzeba sobie powiedzieć, że nasi obecni studenci po prostu nie mieli plastyki w liceach ogólnokształcących ani w większości techników. Ci, którzy chodzili do gimnazjum, mieli plastykę tylko przez jeden rok, a później już nie. Można powiedzieć, że wychowano w ten sposób pokolenie plastyków - inwalidów. Ma to znaczenie nie tylko na kierunkach studiów artystycznych.  Robienie czegoś rękami w procesie twórczym, uruchamia określone obszary mózgu, które bez takiej stymulacji pozostają nierozwinięte jak białe plamy na mapie. Jedna z naszych koleżanek prowadzi zajęcia artystyczne, fakultatywne dla studentów innych niż artystyczne kierunki studiów i można zaobserwować, że jest oblegana. Widać, że głód w tym zakresie u młodzieży jest. Jeśli chodzi o pierwszą część Pani pytania, to trzeba stwierdzić , że edukacja młodzieży  na wydziale sztuki na uniwersytecie musi zaczynać się od budowania podstaw. Takie rzeczy jak złoty podział odcinka, geometria i perspektywa w sztuce to tematy dość trudne a nawet można powiedzieć, że to są samodzielne dyscypliny. W naszej pracowni rzeźby i ceramiki, takie tematy pojawiają się incydentalnie przy okazji jakiegoś problemu plastycznego z zakresu kompozycji i proporcji. Dopiero wtedy pojawia się potrzeba  i okazja, żeby porozmawiać ze studentami o złotym podziale i geometrii. Okazuje się wtedy, że młodzi wiedzą nawet sporo o tych rzeczach mimo, że szkoły mało o tym uczą. Wtedy każdy opowiada o tym co wie i tworzy się taka wspólnota dzielenia się  informacjami i emocjami tak samo jak przy dzieleniu się chlebem. Właściwie wszyscy czują intuicyjnie, że te rzeczy są bardzo ważne ale potrzebujemy zbiorowego potwierdzenia, że jesteśmy w tym zgodni.

 MJ: Jaki wpływ mają według Pana braki edukacyjne w zakresie wychowania plastycznego na alienację sztuki współczesnej w naszym społeczeństwie?

 MP: Młodzież i społeczeństwo są świadome swoich braków edukacyjnych. W większości ludzie młodzi i starsi natychmiast oznajmiają, że nie znają się  na sztuce i odżegnują się od wyrażania swoich własnych opinii o sztuce. Chcą się natychmiast oprzeć na opinii innych. Szukają jakichś autorytetów. Nie mają odwagi i nie chcą samodzielnie poszukiwać sposobów wartościowania wytworów sztuki współczesnej. Tacy ludzie podatni są  na wszelkie sugestie mas mediów, ekspertów i pseudo ekspertów. Na tej zasadzie powstało zjawisko sztuki kuratorów, w którym kuratorzy wielkich galerii, dzięki wielkim pieniądzom donatorów i masowej reklamie są w stanie narzucać swój własny gust jako wyznacznik wartości i kierunku zjawisk w sztuce współczesnej a jednocześnie zmarginalizować całe połacie sztuki, która akurat ich nie interesuje. Z powodu braków w edukacji cierpi publiczność i cierpią sami artyści oraz rynek sztuki. Osoba prawna, to absolutna klapa na obszarze sztuki w przestrzeni publicznej zarządzanej przez urzędników administracji publicznej. Urzędnicy z jakichś  powodów mylą sztukę i sztukę lokalną z lokalną pamiątką regionalną, którą chcieliby sponsorować jako produkt masowy i to (były przypadki) nawet zamawiany w chińskich

fabrykach, żeby było taniej. Dobrym zjawiskiem jest to, że absolwenci wydziałów sztuki trafiają z uniwersytetów do pracy również w instytucjach publicznych i tam, gdzie oni są nie ma już takich patologii. Jednak najważniejszą instytucją, która ratuje dobro publiczne są galerie - takie jak ta (ZPAP), która przywraca sztuce jej wartość i miejsce w kulturze. Osoby odwiedzające takie galerie wiedzą, że poznają z pierwszej ręki, prawdziwy i główny nurt w sztuce, która powstaje tu i teraz.

 MJ: Bardzo dziękuję za Pana  wypowiedź i miłe słowa dotyczące naszej Galerii. Mam nadzieję, że spotkanie z Panem przyczyni się do dalszych poszukiwań piękna i harmonii nie tylko przez twórców sztuki, lecz również jej odbiorców.

 

 

.

 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!